środa, 25 marca 2015

Byl napad...

Przedwczoraj mialam napad... Jaka okropnosc. Zjadlam duzo ciastek, biszkoptow i platkow sniadaniowych z wanilinowym nadzieniem. Nie wiedzialam co robie. Jadlam te glupie jedzenie jak w jakims transie. Mialam  potem wielki zal do siebie. Nie potrafilam zniesc tego, ze tyle zjadlam... Chcialam sie  tego jakos pozbyc. Poszlam do lazieki. Spodziewacie sie po co, prawda? Jednak nie zrobilam tego. Cwiczylam przez cala reszte dnia. Wczoraj zrobilam sobie za to glodowke.  Bylo okej. Wytrzymalam. Wczesniejsze bilanse byly bardzo dobre. Zamieszcze je jutro. Dzis notka z telefonu. Tyle nauki, ze nie mam kiedy lapka odpalic. Przed tymi 'cudownymi' swietami mamy codziennie kilka sprawdzianow i kartkowek. Cale dnie siedze nad tymi glupimi ksiazkami (przynajmniej nie mam czasu az tyle myslec o jedzniu). Teraz  bedzie weekend to przynajmniej troche odpoczne. W piatek ide prawdopodobnie na pierwsza lekcje gry na flecie poprzecznym. Sama tam nie pojde, a Irmina jest chora... Wczoraj spotkalam sie z przyjaciilka. Na szczescie nie  musialam nic jesc. Zrobilysmy za to prawie 10 km. Byl to krotki spacerek. ;) Ide teraz troche pocwiczyc z rana. Do szkoly dzis na szczescie na 10 dopiero. Trzymajcie sie chudo Motylki!

1 komentarz:

  1. Po napadzie trzeba się wyciszyć, odreagować... Opanowanie napadów jest bardzo trudne, ale z czasem będzie coraz lepiej.
    Trzymaj się i nigdy nie poddawaj! <3
    Wpadnij czasem do mnie :3

    OdpowiedzUsuń