Rodzice się z lekka połapali. I nie mogłam nie jeść. Teraz będę bardziej uważać.
* Będę brać śniadanie do szkoły.
* Obiady i kolacje brać do pokoju, następnie wyrzucać.
* Słodycze... Ehh... U mnie w domu to codzienność. Też do pokoju będę wynosić, a potem hop do kosza.
* Będę prosić z 2-3 razy w tygodniu mamę o kasę na obiad (oczywiście przezacze je na coś lepszego i przydatnego, a nie na niszczenie piękna czyt. jedzenie).
I myślę, że jakoś to będzie. Wydaje mi się, iż powinno się teraz udać.
Jakoś tako przez te ich "normalne" jedzenie ostro przytyłam.
Zaczynam
teraz od początku. Waga wskazuje równe 59kg... Spasłam się w tym czasie
jak świnia. Brzuch mi masakrycznie wystaje, a przecież był już prawie
płaski... To jest kompletna porażka... Tak dłużej być nie może. Muszę
się naprawdę wziąść za siebie.
Teraz wyglądam jak jakaś jedna wielka spasiona świnia. Tłuszcz wylewa mi się z ubrań.
Zamieszczę może wpis z mojego pamiętnika.
10 maj 2015r. niedziela godz. 19:50
SZMATA!
GŁUPIA SZMATA! SPÓJRZ NA SIEBIE! TYLKO ZOBACZ JAK WYGLĄDASZ! NIE
BRZYDZI CIĘ TO?! NIE BRZYDZI CIĘ ODBICIE W LUSTRZE?! WYGLĄDASZ JAK
ŚWINIA! JEBANA SZMATA! NIE WSTYD CI WYJŚĆ NA ULICE?! MASZ SCHUDNĄĆ! NIE
KONTROLUJESZ SIĘ! NIE PANUJESZ NAD SOBĄ! SCHUDNIJ W KOŃCU! A NIE TYLKO
ŚPISZ IDIOTKO! ODZYSKAJ KONTROLĘ I WŁADZĘ!
Nieźle na siebie jechałam... Ale może to mnie zmotywuje... Bo poważnie straciłam kontrole...
Ale teraz ja już powolutku odzyskuje.
Wczoraj zjadam aby 1,5 łyżki surówki wiosennej, a dziś jeszcze nic.
Mam nadzieje, że uda mi się wyjść z domu przed obiadem. Mama właśnie gotuje zupę pieczarkową... O 14:20 dopiero wychodzę... Idę z Anią do biblioteki, a od razu potem na korepetycje. Więc wrócę dopiero o 17:30.
Trzymajcie się chudo kochani !
PS.
Uważajcie aby nikt wam nie przeszkodził w drodze do celu.



Powodzenia <3
OdpowiedzUsuńPowodzenia kochana :* Trzymaj się CHUDO<3
OdpowiedzUsuń