niedziela, 17 maja 2015

W miare....

Mama coś podejrzewa po mimo moich starań. Ten ocet to pewnie coś przez niego... Mówi, ze jem za mało i, ze znowu zaczynam się odchudzać. Niech się odwali i zajmie się sobą. Nikt nie każe jej się wtrącać w moje życie...
Wczoraj bardzo słabo się poczułam. Cały dzień byłam zmęczona i było mi słabo. Jednak wieczorem się pogorszyło. Miałam zawroty głowy i nie mogłam ustać na nogach... Okropność... Ale dam jakoś rade! No i niestety muszę troszkę więcej jeść.
Wczorajszy bilans prezentuje sie tak:
  • 1/2 ogórka - 12 kcal.
  • jabłko - 94kcal.
Razem: 106 kcal

Dziś zjadłam wafla ryżowego - 35 kcal.
Dopiero 13 jest...
Obym dała rade do wieczora....

Jestem głodna, ale to tylko głód psychiczny, a nie fizyczny. Tak naprawdę nie jestem głodna. Więc nie mam potrzeby aby sięgnąć po kolejną ilość zabójczych kalorii...
Pisałam, że zamierzam jeść ok. 500 kcal... To jednak nie możliwe... Za dużo. Może 250 kcal max będzie ok? Nie potrzeba więcej do życia. Więcej kcal nie pozwoli mi osiągnąć idealnej wagi.







                                                                                   Trzymajcie się chudo!

2 komentarze:

  1. Łał! Świetne bilanse! Zazdroszczę samokontroli. Jednak jeśli zaczynają się zawroty głowy oznacza to, że jednak musisz jeść troszkę więcej. Nie pozwól żebyś zemdlała, wtedy Twoja mama nie da Ci spokoju. Trzymaj się kryształku! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Taki maleńki bilansik, zazdroszczę. :) Ja na glodowka.pl czytałam, że zawroty głowy są powodem tego, że było wiele toksyn w naszym organizmie i teraz nas organizm je zwalcza, czy coś takiego. xD Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń