Byłam dziś u
babci. Pojechałam tam z kuzynem i bratem. Miałam iść do sklepu i kupić babci
BOMBONIERKĘ (matko! Ile kalorii!) …. Chłopacy stwierdzili, że im gorąco i bym
im kupiła lody. Wróciłam do samochodu z dwoma lodami i dużą bombonierką. A
kuzyn do mnie: „A gdzie jest Twój lód?”. Musiałam znów wkręcać tą samą gadkę: „Rozwalona
wątroba i lekarz zakazał mi jeść takie rzeczy.”. Czasem dobrze, że mam problemy
z wątrobą i mogę się łatwo i bez problemów wymigać od takich niezdrowych
produktów.
Było mi z
początku bardzo miło. Babcia z ciocią stwierdziły, że znowu schudłam. Kurcze
jak miło cos takiego usłyszeć! Oby coraz więcej takich słów! :3
Potem się troszkę
zmieniło. Z podwieczorkiem (ciasto i galaretka) było tak samo jak z lodem –
rozwalona wątroba. Potem kolacja – i tu był problem. Wuja zaczął na mnie jechać,
że jestem głupia i dziecinna, bo wegetarianka. Hmm to było okropne. Znowu na
mnie krzyczeli, że nic nie jem. Nie tknęłam nawet chleba, jajek czy pomidora…
Chleb – biały (okropieństwo)
Jajko – faszerowane (fuuuj)
Pomidor – nie chciałam jeść nad programowo…
Babcia na
szczęście kazała się wujkowi zamknąć. Jaka kochana… Lubie moja babcie. Mam z
nią dobry kontakt. Było jej miło, że przyjechałam, tym bardziej, że tylko dla
niej i to z własnej woli zmieniłam plany, bo miałam spotkać się z koleżanką.
A jeśli
chodzi o dzisiejszy bilans to jestem z siebie dumna. Zjadłam tylko ogórka.
Zastanawiam
się czy nie zacząć jeść więcej kalorii. Myślałam coś o ok. 500kcal. Co myślicie?
Jestem mega
zmęczona, senna i osłabiona. Ciągle bym tylko spała i spała. Nie mam na nic
siły. Ale zmuszam się jakoś do chociażby minimalnej ilości ćwiczeń – 50 brzuszków
i 20 przysiadów oraz 30 min spaceru.
Mama
znalazła mój ocet jabłkowy jak byłam u babci. Nie wiem co z nim zrobiła. Jutro
jej o nim zagadam. Ja chce mój ocet z powrotem!
Trzymajcie się chudo!




Kochana jest cudownie chociaż może zjedz jeszcze coś tak na wszelki wypadek. Fajny patent na tą wątrobę hehe:) Trzymaj się CHUDO<3
OdpowiedzUsuń